Blog

Żeglarskie ciekawostki

Słowa zagubione wśród fal

Słowa zagubione  wśród fal

   Kiedy byłam małą dziewczynką, marzyłam o tym, aby napisać list, wsadzić go do butelki, a później wrzucić do morza. Miałam nadzieję, że ktoś kiedyś, za 10 może 30 lat znajdzie mój list i odpisze. Myśl o tym niesamowicie pobudzała wyobraźnie, w głowie tworzyły się liczne scenariusze, kim będzie ta osoba, o czym będziemy pisać. Okazuje się, że nie tylko w głowie kilkulatki powstają niesamowite historie, równie fascynujące scenariusze pisze życie. Oto kilka inspirujących historii listów w butelce które odnalazły swoich odbiorców. 

 

   W 1971 roku w Cape Davis pewien 14-letni chłopiec wrzucił do morza w butelce. Wiadomość była krótka – zawierała tylko miejsce i datę „wysłania” listu, imię i nazwisko nadawcy, adres oraz napis : ”Proszę o kontakt” 
Raymond Davidson, już nie mały chłopiec, a 58-letni mężczyzna nie krył zdziwienia, gdy po 44 latach otrzymał odpowiedź. Sam już dawno zapomniał, że w dzieciństwie wysłał ten list. Butelkę z wiadomością znalazło małżeństwo z Australii, które spędzało wakacje w Wielkiej Brytanii.  Sean i Shelley Thomas byli tak zafascynowani zdarzeniem, że zdecydowali się odnaleźć nadawcę. Z racji czasu, który upłynął od nadania wiadomości, nie było to łatwe zadanie. Ostatecznie dzięki pomocy agencji specjalizującej się w wyszukiwaniu członków rodziny, udało się im ustalić adres Raymonda i wysłać odpowiedź. Ciekawy jest fakt, że butelka z listem przez 44 lata przemierzyła tylko 70 mil. 

 

   Kolejna historia opowiada o liście miłosnym, którego wyłącznym adresatem miał być ocean. Stało się jednak inaczej. Fale wyrzuciły butelkę na brzeg... 8 tysięcy km dalej! 
Wiadomość znalazła Nicola Mac Farlane spacerująca z córką po plaży Portobello w Szkocji. Kobiety nie kryły radości, znalezisko było niezwykłe. W butelce wystającej z piasku znajdował się list napisany po chińsku. Po przetłumaczeniu, okazało się, że jest to list miłosny wysłany przez parę zakochanych w chińskie Walentynki z prośbą do oceanu o pobłogosławienie ich związku. Oto fragment: 


"Oceanie, liczę, że nikt nie znajdzie tej butelki. Mamy tylko nadzieję, że ty usłyszysz nasz głos i dasz nam swoje błogosławieństwo. Dziś są Walentynki, modlimy się aby nasz związek trwał wiecznie i mamy nadzieję, że będziemy żyli razem długo i szczęśliwie. Jeśli jednak ktoś znajdzie tę butelkę będzie w innym kraju, to wciąż jest ten sam świat. Tak więc prosimy spraw, aby o naszym związku dowiedzieli się wszyscy. Dziś bądź świadkiem, że nasza miłość będzie trwać na wieki. Dwoje ludzie, dwoje serc, ale jedno życie." List został podpisany przez Zhang Qing Xun i Li. Ciekawe, czy ocean sprawił, że ich wspólne życie było szczęśliwe? 

 

   Listy w butelce wysyłali nie tylko zakochani i rozmarzone dzieci. Jeszcze 100 lat temu były wykorzystywane do celów naukowych! Jak to możliwe? W 1914 roku szkoccy naukowcy wrzucili do morza aż 1890 listów w butelce. Miały one pomóc w stworzeniu mapy podwodnych prądów. Zawierały wiadomość z prośbą o podanie szczegółów ich odnalezienia. Każdy kto przesłał odpowiedź miał zostać nagrodzony sześciopensówką. Jedną z tych butelek wyłowił rybak. Wiadomość była niesiona przez morze aż 98 lat! Rybak nie otrzyma wyżej wspomnianej nagrody, gdyż monety te już dawno zostały wycofane. Myślę jednak, że pociesza go fakt, iż pobił rekord Guin.

 

  Pomyślelibyście, że wysyłanie listów w butelce może przekształcić się w pasję? Na wyspie Księcia Edwarda mieszka Harold Hackett, który od 15 lat wyrzuca w morze setki butelek z wiadomością. Listy są profesjonalnie przygotowane. Harold używa specjalnego, fluorescencyjnego papieru, aby potencjalny znalazca mógł je łatwiej dostrzec. Treść wiadomości jest prosta – dane kontaktowe nadawcy oraz prośba o odpowiedź listowną. Przez te lata Harold utworzył swego rodzaju sieć społecznościową. Do tej pory wysłał ponad 4800 butelek z listami i otrzymał aż 3100 odpowiedzi. Wiadomości przemierzają ogromne odległości, znajdują swych adresatów w wielu miejscach na świecie, m.in. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Rosji, a nawet w krajach afrykańskich. Najwspanialsze jest to, że z wieloma osobami, które odpowiedziały na znalezione listy Harold przez lata utrzymuje kontakt, niektóre znajomości przeradzają się w przyjaźnie, a ta niezwykła sieć społecznościowa stale się rozrasta.  

 

Myślę, że w tym roku spełnię swoje marzenie z dziecięcych lat, napiszę list, starannie zapakuję go do butelki i wyrzucę za burtę gdzieś w rozfalowaną toń. Ciekawe, czy kiedyś ktoś go znajdzie i odpisze? 

 

 

_________________

Marta Byrska

 

 

Dodaj komentarz

Wasze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.